>> Home > nasze wyprawy > Tajlandia

 Baśniowa Tajlandia 12/2007 - Rainbow Tours
 
Dojazd Mapy  Hotele Jedzenie Sklepy Praktyczne porady
Przelot Przewodniki Pattaya-Jomtien Zatrucia Zakupy  
Wizy Przewodnicy Plaże Toalety Ceny  Fotografowanie
Formularze Temperatury Rejs na Koh Larn Szczepienia Bezpieczeństwo Zdjęcia
Królestwo Odzież Transport Gniazdka    
Waluty Obyczaje Chiang Mai     Linki
 
 
 Dojazd:
Polecamy parking samochodowy w pobliżu lotniska: Parking 42 przy ulicy Krakowskiej (przy trasie na Janki jadąc od Wrocławia), wydaje się być w miarę bezpieczny, monitorowany, otoczony wysokim ogrodzeniem z drutem kolczastym, koszt za 16 dni to ok.200 zł. Pasażerowie są podwożeni busem aż pod samo wejście lotniska i stamtąd (wyjście) również odbierani w drodze powrotnej (tel. kontaktowy otrzymacie od kierowcy).
 
 Przelot:
Aktualnych informacji dotyczących zbiórki oraz linii lotniczych prosimy szukać w biurze podróży (www.rozklady.rainbowtours.pl), ponieważ mogą się zmieniać, akurat tym razem przelot Warszawa-Bangkok odbywał się liniami Air Italy z międzylądowaniem w Zjednoczonych Emiratach Arabskich - Sharjah (proszę się zapytać w biurze podróży ponieważ jest jeszcze wariant przelotu przez Turcję i tutaj kilka godzin spędzamy poza samolotem - z przesiadką w Stambule). Na czas międzylądowania w Sharjah pozostajemy na pokładzie samolotu przez ok. 1h (sprzątanie, obsługa techniczna). Niestety "niefrasobliwość" polskich turystów przedłużyła postój o kolejną godzinę, ale to już inna historia. :) W czasie lotu serwowane są całkiem niezłe dwa posiłki (niestety darmowe napoje szybko się kończą) :), z rozrywek to tylko monitory podwieszone pod sufitem, na których wyświetlane są filmy. Przelot trwa ok. 12h.
 
 Wizy i odprawa paszportowa:
Wizy otrzymujemy po przylocie na lotnisko Suvarnabhumi Airport , po opłaceniu 1000 bahtów od osoby (choć podawane jest  ok. 35USD). Potrzebne jest jedno zdjęcie i paszport ważny jeszcze co najmniej 6 miesięcy. W przewodniku podają dwa, o rozmiarze 4x6cm (z formularza), ale chyba na wymiary aż tak nie zwracają uwagi. W razie potrzeby punkt fotograficzny znajduje się w pobliżu punktu wydawania wiz tylko po co sobie komplikować sytuację - lepiej zabrać dwa na wszelki wypadek. Dolary wymieniamy w kantorze na lotnisku, przy okazji - ceny w kantorach są wszędzie bardzo podobne, warto od razu na lotnisku wymienić sobie trochę więcej obcej waluty - nie będziemy w każdym razie później specjalnie tego żałować a na pierwsze wydatki już nam się przydadzą bahty.
Muszę pochwalić biuro podróży, że już na lotnisku w kraju otrzymaliśmy wzory formularzy do wypełnienia, mi udało się znaleźć oryginał formularza APPLICATION FOR VISA ON ARRIVAL, który zamieściłem poniżej. Na końcu strony znajdziecie również skany z informacją jak się zachować na lotnisku oraz wzory wypełnienia wspomnianego już formularza oraz dodatkowego druku: ARRIVAL CARD/DEPARTURE CARD - niestety otrzymujemy go tylko w trakcie odprawy. Po drodze odwiedzimy kilka stanowisk, zrobione nam zostanie zdjęcie kamerką internetową przy jednym ze stanowisk aż w końcu dotrzemy do ostatniego okienka z numerkami, niezbyt uprzejmymi urzędnikami, w którym zapłacimy również za wizę. Tam też zostawiamy wypełnione lub pobieramy i wypełniamy nieodzowne formularze (patrz wyżej) i czekamy w kolejce na załatwienie formalności i odbiór dokumentów. W sumie podczas odprawy czujemy się trochę zdezorientowani, wszędzie jest dość tłoczno, stoimy w kolejkach, w tych samych okienkach są odprawiani wszyscy przylatujący bez podziału na grupy turystyczne i innych - tak jak to na normalnym lotnisku bywa zazwyczaj. :)

Do wizowania przedstawiamy (informacje wg biura podróży):
 - paszport
 - wypełniony wniosek wizowy APPLICATION FOR VISA ON ARRIVAL

 - wypełnioną kartę ARRIVAL/DEPARTURE CARD
 - odcinek karty pokładowej na lot Warszawa-Bangkok
 - kopię biletu lotniczego
 - jedno zdjęcie
 - 1000THB (tysiąc bahtów tajskich)

Uwaga: w świetle nowych przepisów imigracyjnych funkcjonariusz może zażądać okazania kwoty 400USD (lub równowartość w innych walutach) na osobę.

Jeszcze jedna ważna uwaga: przez cały czas odprawy wizowej będziecie praktycznie pozbawienie opieki, dopiero po jakimś czasie znalazł się ktoś z tabliczką biura podróży, niestety był to Taj z jakąś dziewczyną, lecz można się z nim było porozumieć tylko w języku angielskim więc uważajcie aby się nie zgubić i dokładnie wykonujcie polecenie obsługi oraz czytajcie informacje lotniskowe po drodze. Na tego kto się zgubi, później cała grypa czeka aż się sam znajdzie, ponieważ polskiemu przewodnikowi nie wolno wchodzić do strefy odpraw, czeka na nas z tabliczką biura podróży przy wyjściu (zobaczcie jak to wygląda na zdjęciach).

Dodatkowe linki: http://www.immigration.go.thhttp://thaiembdc.org ; http://www.thaiembassy.sg/consular. Tutaj znajdziecie więcej szczegółowych informacji, zauważyłem, że formularze różnią się nieznacznie w ambasadach.

Na stronie Tajlandia Info oraz stronach tajlandzkich biur podróży: Ultima Travel Marwin Tours znajdziecie sporo praktycznych porad, a także tutaj.

do góry

 Waluty:
Walutą w Tajlandii jest baht (sprawdź aktualny kurs ; Bangkok Bank), dzielący się na 100 saganów (praktycznie nie posługujemy się nimi). 1 USD to ok. 33-35THB. Tajlandia jest ogólnie mówiąc krajem tanim - nawet z naszego punktu widzenia. Poniżej zamieściłem trochę cen, które gdzieś tam utkwiły w pamięci. Kantory są dostępne na trasie przejazdu i pobytu - ewentualnie przewodnik zawsze służy radą. Jedna ważna uwaga - może być potrzebny paszport podczas wymiany - warto o tym pamiętać ! Uwaga na banknoty dolarowe starych edycji z małymi wizerunkami prezydentów - nie są akceptowane. Euro, funt brytyjskich jest również jak najbardziej akceptowany. Co do nominałów jakie warto ze sobą zabrać to nie mam żadnych wskazówek - i tak wszędzie posługujemy się praktycznie walutą tajską.

do góry

 Królestwo Tajlandii:
Królestwo Tajlandii ma dwuizbowy parlament i wyłaniany poprzez wybory rząd, niemniej jest monarchią konstytucyjną. Jego król, Rama IX z dynastii Czakri, jest najdłużej panującym monarchą na świecie. Król Bhumibol Adulyadej urodził się w roku 1927 w Cambrigde w USA, gdzie jego ojciec, Mahidol, książę Songhil, studiował medycynę na Uniwersytecie Harvarda. Bhumibol odziedziczył koronę w 1946 r. po starszym bracie Anandzie, który zginął w niewyjaśnionym do dziś zamachu. Wraz z Królową Sirikit mają czworo dzieci: księżniczkę Ubol Ratana (ur. w 1951 r.), księcia Maha Vajiralongkorn (1952), księżniczkę Mahachakri Sirindhorn (1955) oraz księżniczkę Chulabhoorn (1957). Następcą tronu jest książę. Król i królowa Sirikit biorą udział w licznych dorocznych ceremoniach, takich jak przebieranie Szmaragdowego Buddy w szaty odpowiednie dla pory roku, oraz uświetniają swoją obecnością rozmaite święta buddyjskie i państwowe.
Trudno sobie wyobrazić jak wielkim szacunkiem i czcią Tajlandczycy darzą króla, za obrazę majestatu króla grozi więzienie, może się też  to najpierw przejawić ostrą reakcją miejscowych na niestosowne zachowanie - z odpowiednim szacunkiem należy się odnosić do portretów i wizerunków Króla (np.: na monetach i banknotach).
Swego czasu całkiem głośna była sprawa 57-letniego Szwajcara, któremu groziła kara 75 lat więzienia, który w Tajlandii obraził króla. Za zamalowanie czarną farbą  (sprayem 5 wizerunków króla - za każdy 15 lat) jego podobizny, szwajcarski turysta przebywał w więzieniu czekając na wyrok. Z tego co opowiadał przewodnik król ułaskawił w końcu sprawcę, która natychmiast został wydalony z kraju.
Akurat przybyliśmy do Tajlandii (6 grudnia), dzień po tym jak cały kraj rozpoczął obchody 80-tych urodzin króla, wszędzie, ale to dosłownie na każdym kroku, napotykaliśmy ołtarze lub inne akcenty związane z rodziną królewską. Już w Bangkoku na lotnisku zwrócili naszą uwagę pracownicy obsługi lotniska i zwykli ludzie w  żółtych koszulkach z napisami w stylu: "WE LOVE THE KING". Zaraz tylko po wyjeździe z lotniska - uderzył nas widok ogromnych transparentów z wizerunkiem rodziny królewskiej wieszanych na wieżowcach - zewsząd król spogląda na swych poddanych, w każdym miejscu publicznym, sklepie, zakładzie i prywatnym domostwie - jak mieliśmy się później okazję o tym przekonać. Ciekawostką jest, że często spotykaliśmy się z wizerunkiem króla nie z berłem ale ... z aparatem Canona ! :) Nie wiem czy to jest jakieś szczególne hobby króla czy też w trakcie swoich podróży po kraju król wspomaga się aparatem.

do góry

 Mapy:
Warto zbierać mapy już na lotnisku, później łatwiej zorientować się gdzie aktualnie przebywamy oraz wykorzystać informacje do zaplanowania różnych czynności na trasie podróży. Na lotnisku zresztą są chyba dostępne (bezpłatnie) najlepsze mapy Bangkoku - polecam akurat te właśnie. Po powrocie będzie łatwiej pozbierać wszystkie wspomnienia wspomagając się mapami - już po kilku dniach zaczną się mieszać świątynie, niezliczone ilości posągów Buddy inne miejsca odwiedzane po drodze. Jak sam się przekonałem nie zaszkodzi wykonywać notatek z podróży na zakończenie każdego dnia.

Park historyczny Ayutthaya: zdjęcia z powietrza ; Wikipedia
Park historyczny Sukhothai: zdjęcia z powietrza ; mapa multimedialna (mapa do wydruku w .pdf); Wikipedia
Chiang Mai : Chinag Mai 3D Map

do góry

 Przewodniki turystyczne:
W czasie wycieczki korzystaliśmy z przewodnika Podróże Marzeń - Biblioteka "Gazety Wyborczej". Uważam, że jest bardzo pomocny i sprawdza się w trakcie podróży, atutem jest niewątpliwie spora ilość ilustracji, jednakże dla osób planujących wycieczkę na własną rękę, może być już nieaktualny o pewne informacje lokalne oraz pomimo całkiem obszernego działu "Rady dla podróżnych" brak w nim drobiazgowych informacji kwaterunkowych i komunikacyjnych. Być może przewodnik Pascal-a byłby bardziej odpowiedni ?

Wielkim wyzwaniem okazała się transliteracja tajskich nazw na alfabet łaciński. Poszukując informacji - szczególnie w Internecie - niejednokrotnie znajdziemy kilka, jeśli nie kilkanaście różnych wersji zapisu tego samego słowa np.: Sukhotaj, Sukhotai, Sukhothai itp. Sytuacja komplikuje się jeszcze bardziej w przypadku nazw składających się kilku członów np.: Viharn Phra Mongkol Bophit - w tym wypadku wersji zapisu będzie na pewno wiele. Jakby tego było mało wiele miejsc posiada tą samą nazwę w różnych rejonach Tajlandii, dlatego należy się upewnić wspomagając jakimiś informacjami pomocniczymi typu: "ok. 50 km od Sukhotaj" aby być pewnym, czy rzeczywiście czytamy o właściwym miejscu.

do góry

 Temperatury:
W Tajlandii są trzy pory roku: gorąca, deszczowa i chłodna - jednak dla nas jest zawsze gorąca. :) Ogólnie kraj należy do strefy klimatycznej zwrotnikowo-monsunowej, w miesiącach od listopada do lutego opady są najmniejsze. Rzeczywiście będąc tam w grudniu tylko chyba raz w Pattayi poczuliśmy lekką mżawkę i to wszystko. Średnia temperatura na przestrzeni roku w tym rejonie to między +20 a 30 st. C.
Opalanie - o to musicie zapytać Edytę - ja się na tym nie znam. :)
 
 Odzież:
Warto zabrać raczej tylko letnie rzeczy, z reguły nosi się koszulkę i krótkie spodenki - ewentualnie udając się w miejsca szczególnego kultu religijnego warto założyć spodnie (kobiety cokolwiek bez odkrytych ramion). Jeśli chodzi o cieplejsze rzeczy to czasem na wieczór można się zaopatrzyć w koszulę lub lekką bluzę, jednym z miejsc kiedy zdecydowanie przydaje się cieplejsza bluza jest poranny dojazd do wiosek górali będąc  w północnej Tajlandii (tutaj zresztą wieczory i poranki bywają chłodniejsze). Z powodzeniem możecie ją powierzyć później kierowcy aby ją przechował w kabinie - na czas poruszania się po wioskach nie będzie potrzebna. W pociągu do Bangkoku może być też chłodno. Warto zabrać odzież oczywiście z jak najbardziej naturalnych tkanin, bawełniane koszulki itd. - klimat jest bardzo wilgotny i ciało szybko się poci. Jeśli kto chce może zabrać nakrycie głowy, ale też z powodzeniem można się zaopatrzyć w jakieś na miejscu - przy okazji może stanowić później pamiątkę z wakacji.

do góry

 Obyczaje:
Uprzejme zachowanie jest wszędzie mile widziane. Ogólnie przyjęte normy dobrego zachowania obowiązują również w Tajlandii. Jednakże jest kilka niuansów, związanych głównie z monarchią i życiem religijnym, których naruszenie może obrazić Tajów. Jak się okaże, nie jest to takie proste w praktyce będąc tam na miejscu, pomimo nawet wielkich chęci czasem naprawdę nie wiadomo jak się zachować, szczególnie w miejscach powiązanych z religią lub dziedzictwem narodowym (ruiny, świątynie) !

Religia:
Należy przyzwoicie się ubierać odwiedzając świątynie lub inne miejsca kultu religijnego. Szorty, koszulki na ramiączkach, klapki są w tego rodzaju miejscach zabronione. Na terenie świątyń można nosić obuwie, jednakże wchodząc do pomieszczenia, w którym znajduje się posąg Buddy, należy je zdjąć. Każdy posąg Buddy, mały czy duży, uszkodzony czy też nie, jest uważany za święty. Nigdy nie wolno wspinać się na posąg, aby zrobić zdjęcie, czy w jakikolwiek inny sposób okazywać brak szacunku.
Kobietom nie wolno dotykać mnichów buddyjskich lub też bezpośrednio przekazywać im jakichkolwiek przedmioty. Jeżeli kobieta chce coś przekazać mnichowi powinna najpierw oddać daną rzecz mężczyźnie, który następnie przekaże ją mnichowi.

Normy socjalne:
Publiczne okazywanie uczuć jest źle widziane. Trzymanie się za ręce jest akceptowane. I nic ponad to.
Wybuchy gniewu czy złości są uważane za nieuprzejme, a nawet prostackie. Uśmiech na twarzy zdecydowanie bardziej pomaga w rozwiązywaniu wszelkiego rodzaju problemów.
Opalanie się topless, jak również plaże nudystów są zabronione.
Skierowanie stopy w kierunku innej osoby jest bardzo niegrzeczne. Skierowanie stopy w kierunku wizerunku Byddy lub Króla jest zabronione.
Głowa jest najwyższą częścią ciała (dosłownie i w przenośni), dlatego też nie wolno poklepywać po głowie innych osób, nawet w przyjacielskim geście.
Tajowie z reguły nie podają ręki, lecz witają się wykonując gest nazywany "wai": składają dłonie przy twarzy i lekko się kłaniają. Osoba młodsza powinna najpierw wykonać "wai" witając osobę starszą.
Przed wejściem do tajskiego domu prywatnego należy zdjąć obuwie.

Na stronie Tajlandia Info oraz stronach tajlandzkich biur podróży: Ultima Travel Marwin Tours znajdziecie sporo praktycznych porad, a także tutaj.

do góry

 Fotografowanie:
Tutaj jest ciekawa sprawa - w przewodniku przeczytaliśmy, że do Tajlandii bez cła można wwieźć jedną kamerę lub aparat fotograficzny z 5 - powtarzam pięcioma - rolkami filmu (?!). I tu pojawił się problem, ponieważ zabieraliśmy dwa aparaty, kilka obiektywów, kamerę oraz co najmniej 25 rolek filmu. Pełni obaw szliśmy do odprawy, jak się później okazało dla służb celnych chyba nie stanowi to większego problemu - przez moment tylko czujne oko strażnika "skanowało" baczniej zawartość torby fotograficznej, możecie przy tym zostać poproszeni o wypakowanie jak się to zdarza przy sprzęcie elektronicznym. Chyba, że mamy wyjątkowego pecha. (?!) Na wszelki wypadek jednak cześć sprzętu tzn. jeden aparat, filmy i obiektywy zapakowaliśmy do walizek oraz zostawiliśmy sobie po 5 rolek filmów w bagażu podręcznym..

Co zabrać ze sprzętu fotograficznego:
 - co najmniej 30 rolek (x36) filmów, jeśli ktoś lubi fotografować
 - warto zabrać sporo filmów ISO400, przydadzą się na pewno we wszystkich miejscach gdzie nawet stabilizacja niewiele pomaga tj. na wszelkiego rodzaju transporcie wodnym i lądowym (mocno trzęsie), w świątyniach - z reguły są to duże pomieszczenia w półmroku, podczas wieczornych spacerów itd.
 - warto posiadać obiektyw co najmniej 200mm o świetle f/2.8,3.5-3.8 - przede wszystkim przyda się dobry obiektyw podczas fotografowania posążka Szmaragdowego Buddy, warunki są naprawdę trudne, tłumy zwiedzających, poza tym można tylko wykonać zdjęcie z zewnątrz czyli ze schodków co wiąże się z tym, że co chwila ktoś zasłania nam kadr, figurka jest mała i umieszczona w głębi sali więc w miarę dobre "tele" i film co najmniej 400 być może pozwoli na wykonanie udanego pamiątkowego zdjęcia
 - w większości wypadków posługujemy się standardowym zoomem typu 28-100mm, zoom szerokokątny typu 19-35mm przydaje się oczywiście we wszelkiego rodzaju budowlach, pomieszczeniach, które zwiedzamy - szczególnie na terenie Wielkiego Pałacu czy też w Wat Po (Spoczywający Budda)
 - dłuższe "tele" o ogniskowej 300mm może się przydać podczas spływu tratwą na rzece Kwai, do wydobycia detali z budowli, na wyspach egzotycznych, zoo czy też farmie krokodyli,  jeśli ktoś ma zacięcie do fotografii kreatywnej to jak najbardziej warto zabrać, jednak ogólnie można powiedzieć, że nie jest konieczne posiadanie takiego obiektywu
 - są naprawdę nieliczne miejsca, w których nie można używać lampy błyskowej, warto wtedy zabrać jakiś jasny obiektyw typu 50mm f/1.8 i film ISO400
 - lampa błyskowa - standardowa lampa błyskowa wbudowana w body nie poradzi sobie z oświetleniem pomieszczeń, jest z reguły za słaba, jeśli ktoś dysponuje mocniejszą to wskazane jest ją zabrać, z pewnością mocna lampa przyda się fotografując Spoczywającego Buddę w Wat Po oraz obowiązkowo w The Sanctuary of Truth
 - koszt filmu Fuji Superia X-Tra ISO100-400 kształtuje się na poziomie od 100 do 130THB za ISO400 w sieci sklepów 7-Eleven
 - wywoływanie zdjęć jest jak najbardziej dostępne w punktach foto, jednak mam wrażenie, że jest kosztowne czy też porównywalne cenowo, zarówno z nośników cyfrowych jak i filmów, po przylocie do kraju może być taniej. Tutaj niestety opinia, że Tajlandia to tani kraj nie sprawdza się.

Ogólnie fotografowanie w Tajlandii jest wszędzie dozwolone oprócz miejsc gdzie wyraźnie jest to napisane lub też zostaniemy poinformowani o tym. W niektórych świątyniach należy zachować się w sposób szczególny, dotyczy to również sposobu fotografowania, np.:

 w Phitsanulok są tabliczki mówiące o tym aby nie wykonywać zdjęć stojąc, po prostu trzeba zwracać uwagę na informacje (również w języku angielskim).
W większości wypadków Tajowie bez oporów pozują do zdjęć nie wołając przy tym zapłaty. W ogóle jest to bardzo sympatyczny, miły, pracowity, schludny naród. Zawsze kiedy tylko mogę, wykonuję jakiś czytelny gest aparatem mówiący o tym, że chciałbym zrobić zdjęcie. Prawie zawsze działa. Jakoś to tak jest, że ludzie łatwiej się na to godzą poproszeni, nikt nie lubi być zaskakiwanym - co prawda wtedy przyjmują jakieś mniej lub bardziej naturalne pozy, chociaż nie ma na to reguły. Uśmiech, szacunek i podziękowanie z reguły wystarczają. Plemiona górskie pozwalają się fotografować prosząc przy tym aby zakupić u nich pamiątki, ozdoby i inne wyroby rękodzieła. Jako że są to autentyczne wyroby wykonywane często na miejscu, można czy też należy w ten sposób odwdzięczyć się kupując oryginalną pamiątkę z Tajlandii. Ma to też głębsze znaczenie, ponieważ w ten sposób pomagamy rządowi "odciągnąć" górali od uprawy maku i produkcji opium - dając im zajęcie i źródło utrzymania. Przy okazji jeśli zabralibyście trochę słodyczy dla dzieciaków to pewnie nic by się nie stało, a byłoby milej wszystkim. Trzeba sobie zdawać sprawę, że tak naprawdę bez pardonu chodzimy po domostwach tych ludzi przemierzając je wzdłuż i wszerz ! Tylko u "bezpaństwowców" przy granicy z Birmą za zdjęcie usłyszałem kwotę 25 bahtów - cóż wielka bieda więc nie ma się czemu dziwić. Jeśli ktoś chce odwdzięczyć się za zdjęcie jakąś drobną kwotą (to zależy od sytuacji), to też nie zaszkodzi i zapewne zostanie przyjęta.

do góry

 Przewodnicy:
Ocena przewodnika jest subiektywnym odczuciem każdego uczestnika wycieczki więc nie będę w tej sprawie się wypowiadał, można o tym poczytać na forach internetowych. Od jakiegoś czasu biuro podróży Rainbow Tours prezentuje na swoich stronach swoich przewodników.
 
 Hotele:
Większość hoteli, w których nocujemy jest jak najbardziej do przyjęcia. Jako, że są to z reguły przystanki i nie spędzamy w nich czasu tylko praktycznie śpimy można uznać, że jest w porządku. Hotel Bangkok Palace jest połóżony w połnocno-wschodniej części Bangkoku w raczej nieciekawej dzielnicy bez "zapierających dech w piersiach" widoków, chyba że na wiadukty autostrady. Bliskość drapacza chmur Baiyoke Tower 2 oraz naturalność (egzotyka) otoczenia to swego rodzaju atrakcje i plusy. Spędzamy tam praktycznie tylko dwie noce więc nie ma czego żałować. Jedzenie w porządku w formie szwedzkiego stołu - bardzo pozytywne pierwsze spotkanie z tamtejszą kuchnią.
Najsympatyczniejszym chyba był hotel Golden Pine Chiang Rai w drodze na północ. Hotel położony jest na skraju pól ryżowych, znajduje się w odległości ok. 15 min. od centrum miasta. Eleganckie domki w formie bungalow z obszerną osobną łazienką, usytuowane pośród  tropikalnej roślinności, bardzo ładne otoczenie wokół: fontanny, oczka wodne, rybki, mały park, ładnie zagospodarowany duży basen. Aż szkoda było z stamtąd wyjeżdżać. Jednakże rzeczywiście jest to kompletne "bezludzie", jedynie na co można liczyć to - na lewo od bramy - na wpół bar pół sklep z podstawowymi artykułami, słodycze, owoce, piwo, zupki chińskie :) (raczej radzę pomijać zupki w smakach owoców morza !). Po przeciwnej stronie ulicy coś jakby bardziej przypominającego bar i to wszystko.
Hotel Jomtien Thani w Pattayi jest w zupełności wystarczającym na kilkudniowy pobyt. Położony blisko plaży, wydaje się być budowany kilkanaście lat temu, więc i wyposażenie już nie jest pierwszej młodości. Do dyspozycji mamy to co zwykle z rozrywek, całkiem fajny basen, widoki są takie sobie, my mieliśmy akurat pokój 8008 (o ile dobrze pamiętam) więc wysoko z widokiem na morze - w tym wypadku nie było tak źle - wprost nad basenem, chociaż nie pozbawionym zabudowań. Z fauny to tylko mikroskopijne mrówki (łazienka) i nic poza tym nie biegało. Nigdy też nie mieliśmy zastrzeżeń do obsługi - w ogóle wychodzimy z założenia, że trochę przygody nie zaszkodzi. :) Jedzenie w porządku również w formie szwedzkiego stołu.
Jak wszędzie należy zachować podstawowe zasady aby nic nie zginęło, nie pozostawiać kosztowności ani pieniędzy - w tym wypadku akurat takie rzeczy jak sprzęt, dokumenty przechowywaliśmy w walizkach zamykanych na kluczyk czy małą kłódkę, oczywiście nie stanowi to zabezpieczenia dla zaangażowanego złodzieja ale warto chociaż o to zadbać. Podobno ciężko znaleźć czy też odzyskać rzeczy po opuszczeniu hotelu. Ogólnie mówiąc Tajlandia w żadnym razie nie jawi nam się jako kraina złodziei czy oszustów, podstawowe zasady zabezpieczenia się przed utratą rzeczy powinny zapobiec ewentualnym kłopotom.

Linki do hoteli, w których zatrzymywaliśmy się w czasie wycieczki: Bangkok: Bangkok Palace; Kanchanaburi: R.S. Hotel; Phitsanoluk: Nanchao Hotel; Chiang Rai: Golden Pine Resort Chiang Rai  (link 2); Chiang Mai: Grandview Hotel, Pattaya: Jomtien Thani
Nie wiem od czego to zależy, ale niektóre strony internetowe w Tajlandii czasem są niedostępne, proszę spróbować w innym czasie.

do góry

 Pattaya-Jomtien:
Słynny kurort Pttaya leży kilka kilometrów na południe od Si Racha. W miarę jak uroki cichej, niemal rajskiej wioski znanej tylko garstce turystów odkrywało coraz więcej osób, zaczynało się robić coraz ciaśniej. W latach 70. przy brzegu wyrosły wielopiętrowe hotele, a w 80. plażę Pattayi i sąsiadujące z nią od południa Jomtien tłumnie oblegli Europejczycy i Amerykanie.
Pattaya-Jomtien (Pattaya Beach mapa, Jomtien Beach mapa ) jako taka nie jest miejscem szczególnie malowniczym, jest gorąco, są miejsca gdzie ulice są tłoczne, pełne zapachów ulicznej gastronomii i wyziewów z ulicznych kratek ściekowych, spalin samochodowych. Być może ma to też swój urok. Warto poświęcić trochę czasu na zapoznanie się ofertą lokalnych biur turystycznych, poczytać lokalne przewodniki (wykładane w hotelu), ulotki, gazetki i poszukać okolicznych atrakcji turystycznych. Na miejscu w Jomtien być może nie zaszkodzi zapuścić się w pośledniejsze uliczki, Bogdan z Marysią odkryli fantastyczny targ z tyłu za hotelem (niedaleko w każdym razie) pełen lokalnego folkloru, autentycznego "aż do bólu". :) Każdy znajdzie coś dla siebie.

Pokrótce opiszę dwie wycieczki, które zaliczyliśmy:
- wzgórze z Wielkim Buddą - znajduje się na terenie parku: King Rama IX Royal Park. Aby tam się dostać można podjechać normalną kursową taksówką i wysiąść przy skrzyżowaniu Pra Tumnak Road oraz Thap Phraya Road. Dalej idziemy w górę kilkaset metrów pieszo do skrzyżowania. Na prawo mamy park, który warty jest obejrzenia, znajdziemy w nim ciekawe miejsca i budowle, których przeznaczenia nie jestem w stanie wytłumaczyć do końca. Po drodze warto zwiedzić piękną świątyńkę trzech chińskich bóstw: Wang Sam Sien z przyległym ogrodem. W pięknej scenerii pośrodku wodnego ogrodu znajduje się  posąg Chao Mae Kuanim. Przed świątynią wisi dzwon o wadze 990 kg i wysokości 157cm w stylu dynastii Ming. Roztacza się stamtąd ładny widok na miasto i zatokę. Wąską ścieżką w górę podchodzimy aż do schodów świątyni Wat Phra Yai, których strzegą fantastyczne węże "naga" o siedmiu głowach. Na szczycie błyszczy w kolorze złota  Wielki Posąg Buddy w otoczeniu innych pomniejszych. Z tyły znajduje się posąg Buddy Ascety (jeśli się nie mylę), chyba ani razu nie spotykaliśmy takiego na swojej drodze. Turystów jak na lekarstwo, pierwszy raz mamy czas aby pobyć w buddyjskiej świątyni ile tylko chcemy, Edyta zapaliła kadzidełka, przykleiła złoty płatek do figury Buddy. Jeszcze tylko zakup pamiątek - i tu ciekawostka, kiedy podacie datę urodzenia, sprzedawca określi (z zupełnie magicznego kalendarza wg datowania lokalnego - a byliśmy w końcu tam w roku 2550!), która postać Buddy (300THB) przypisana jest do dnia urodzenia. Jeszcze tylko 3 uderzenia w piękne dzwony i opuszczamy to miejsce.
Dalej schodzimy w dół do skrzyżowania kierując się na przeciwległe wzgórze, po kilkuset metrach stromego podejścia ulicą dochodzimy do stóp świątyni Wat Khao Phrabat. Tam spotkaliśmy sympatycznego mnicha, z którym po chwili wywiązała się krótka rozmowa, jak się za moment okazało mogliśmy uczestniczyć wraz z tajską rodziną w jakimś obrzędzie czy też modlitwie buddyjskiej, która poległa między innymi na przelewaniu wody pomiędzy niewielkimi metalowymi naczyńkami a później wylaniu jej pod najbliższy kwiatek w ogródku. Na koniec jeszcze tylko mnich przewiązuje nam opaskę na rękę plecioną z kolorowych sznureczków (nosić trzy dni) i po ceremonii. Z tym zwyczajem wiązania nicią już się spotkaliśmy, jednak nie potrafię jednoznacznie określić czemu służy. Aha, byłbym zapomniał - w dobrym tonie jest kupić mnichowi pomarańczowe wiaderko pełne najpotrzebniejszych rzeczy w jego życiu codziennym - co też uczyniliśmy po drodze ("co łaska" np.: 100THB). :)
Kilkadziesiąt metrów dalej znajduje się Admiral His Royal Highness Prince Krom Luang Chumpon Ketudomsakdi Monument (miejsce musi być ważne, nie wolno tam wchodzić z jedzeniem, papierosem a nawet napojem!), z tamtejszego punktu widokowego roztacza się przepiękny widok na zatokę aż do Wong A-Mat Beach. Jak przez mgłę dostrzegamy w oddali poszarpany zarys The Sanctuary of Truth - dokąd się udamy za niedługo, przed nami daleka droga. Po zejściu do skrzyżowania, zatrzymujemy przejeżdżającą  taksówkę, ustalamy cenę na 100THB i ruszamy w drogę.
- sporo wrażeń dostarcza wyprawa do The Sanctuary of Truth - kolejny kulturalny projekt ekscentrycznego milionera o nazwisku Lek Viriyaphant (Erawan Museum, Ancient City). Ile jest tej budowli religii, filozofii i sztuki (a może po prostu trochę kiczu) ocenicie sami.
Sanktuarium prawdy jest olbrzymią drewnianą konstrukcją z drewna tekowego, imponującej wysokości budowla 105m, jest największą tego rodzaju w Tajlandii. Budynek został wybudowany wg starożytnej tajskiej pomysłowości, każdy centymetr kwadratowy jest pokryty rzeźbami. Ozdoby odzwierciedlają centralne tematy "Starożytnej wizji Ziemi", "Starożytnego Poznania" oraz "Wschodniej Filozofii". Projekt ma na celu podniesienie upadającej tajskiej kultury pod naporem świata zachodniego, zwrócenia uwagi mieszkańcom Tajlandii na swoje kulturalne dziedzictwo i rozumienie własnej historii.
Budowle zwiedzamy kilkuosobową grupą w towarzystwie przewodnika, który opowiada historię i przybliża znaczenie motywów pokrywających ściany i wnętrza budowli (w jęz. angielskim). Cały czas nosimy kaski, ponieważ bez przerwy trwają prace budowlane, nieopodal w warsztacie możemy zobaczyć jak pracują rzeźbiarze w drewnie.
Na terenie parku, w pobliskim jeziorku odbywa się pokaz delfinów (o godz. 11:30 i 15:30), pomimo iż są tylko dwa ssaki pokaz jest całkiem sympatyczny, tym bardziej, że na zakończenie delfiny podpływają w celu wykonania wspólnego, pamiątkowego zdjęcia (talerzyk 200THB) i powitania się ze zwiedzającym. Cena biletu w zależności od atrakcji od 500THB (250THB dzieci) za osobę (250THB dzieci), w tej cenie zwiedzanie budowli, pokaz tresury delfinów, tradycyjny taniec tajski, walka na białą broń, może być jeszcze przejażdżka bryczką oraz na słoniu (droższy bilet).
Częściowo dojazd taksówkami miejskimi, można też zatrzymać po drodze taksówkę, za 100THB w jedną stronę (za tyle przejechaliśmy od Wielkiego Buddy - jest to spora odległość kilka, jeśli nie kilkanaście km). Na taką wyprawę należy przeznaczyć cały dzień.

Z pozostałych atrakcji w okolicy Pattaya można wymienić:
- Khao Chee Chan - Buddha Image - położony w odległoci 15 km na południe od Pattaya, skręcając w lewo z autostrady Sukhumvit Highway na 160 km, niezbyt daleko od Wat Yansangwararam i Viharnra Sien. Z okazji 50 rocznicy panowania króla - kosztem 3 mln USD - ogromnych rozmiarów obraz Buddy (130x70m) został wykonany techniką laserową (w ciągu 2 dni) na zboczu klifu wysokości 150 m., wygrawerowany obrys obrazu został pokryty złotem; teren otoczony jest wokół parkiem.
- Underwater World Pattaya, bilety w cenie 450THB (250THB dzieci) - to akurat może być całkiem ciekawe :)
- Wat Yansangwararam i Viharnra Sien - to miejsce też wydaje się być interesującym (?!)
- skoki z wieży Tower Jump w Pattaya
- wioska słoni
- farmę krokodyli
- Mini Siam
- Wanasin Farm
- Thunder Rock Dinosaur Park

Trzeba sobie zdawać sprawę, że większość atrakcji turystycznych jest stosunkowa młoda, powstała na przestrzeniu ostatnich lat, Pattaya jeszcze przed niespełna pół-wiekiem była wioską rybacką, na pewno są tu miejsca o bogatej i długiej historii, ale trudniej je znaleźć.

do góry

 Rejs na wyspę:
Rejs na pobliską wyspę Koh Larn ("Łysa Wyspa") - wyspa jest położona w odległości ok. 8 km od brzegu, na wysokości Pattaya Beach. Cena od 400THB od osoby w lokalnym biurze, obejmuje transport na wyspę, lunch, powrót. W sumie polega to na tym, że w umówionym miejscu przy plaży spotykamy się w grupie, z brzegu łódka zabiera nas na stateczek (przesiadka na pełnym morzu bywa ekscytująca, szczególnie gdy wszyscy w jednej chwili zrywają się do przejścia! :) ), który dopływa na okoliczną wyspę już na pełnym morzu, z tego statku znów przesiadamy się na łódź aby dostać się na plażę. Podczas rejsu dla chętnych możliwe jest wykupienie skoku na spadochronie z platformy na wodzie. Bardzo przyjemny rejs trwa - w zależności od sytuacji - kilkadziesiąt min., w tym czasie nie pozostaje nic innego jak tylko podziwiać widoki. Jest jeszcze drugi wariant - szybkiej łodzi -  w tym wypadku jesteśmy dowożeni szybką, niewielką łodzią motorową ale to już jakby inna oferta.
Wyspa przywitała nas egzotyczną roślinnością i piękną piaszczystą plażą, czystą wodą, rybkami w zatoce, było całkiem przyjemnie, wypożyczenie leżaka 100THB. Dla chętnych dostępny był również sprzęt do uprawiania sportów wodnych (skuter wodny w Pattaya: 2000THB za 40 min.) - i tu niestety trochę kończy się przyjemny wypoczynek, skutery wodne "ryczą" niemiłosiernie, więc od czasu do czasu przypominają nam, że nie jesteśmy w prawdziwym raju. Nie zabrakło też obnośnych sprzedawców, masażu itd. :). Ceny podobne jak na plaży w Pattaya np.: lody, napoje ok. 30THB. Po kilku godzinach plażowania wracamy tą samą drogą do Jomtien.
Szkoda tylko, że nie było czasu aby "połazić" trochę po okolicy, niestety oprócz tego, że można tam całkiem przyjemnie wypocząć to nie potrafię nic więcej powiedzieć, ale na stronie internetowej wyspy jest całkiem sporo informacji.
Warto się wybrać na wyspy bardziej oddalone, w ofercie lokalnych biur podróż znajdziecie również propozycje rejsów z pobytem i powrotem następnego dnia.

do góry

 Plaże:
Plaża na przeciwko hotelu jest ogólnie dostępna, jest stosunkowo wąska, pokryta żółtym, drobnym piaskiem, woda ciepła lecz trochę mętna, bez przeszkód można spacerować brzegiem wzdłuż zatoki. Dla chętnych skorzystania ze sportów wodnych znajdzie się również oferta, ale tu uwaga - podobne atrakcje zapewne znajdziecie na wyspach i to w przyjemniejszym otoczeniu. Lot na spadochronie można zaliczyć na pełnym morzu płynąc na wyspę koralową.
 
 Transport lokalny:
Po Pattaya poruszaliśmy się głównie pieszo oraz taksówkami kursowymi tzn. jest kilka punktów postojowych taksówek, które poruszają się z reguły po określonej trasie (w pętli), wybierając się w dalszą drogę można się przesiąść na najdalszym punkcie. W tym wypadku koszt przejazdu to ok. 10-20THB od osoby, dobrze jest jednak wcześniej ustalić cenę jeśli ma to być jakaś dłuższa trasa. Kiedy zatrzymujemy taksówkę aby dostać się w jakieś konkretne miejsce bezwzględnie wskazane jest wcześniejsze ustalenie ceny (wprawę zdobywamy na miejscu w tej materii dość szybko). :)
 
 Chiang Mai:
Chiang Mai, nazywane Różą Północy, to największe pod względem liczby ludności miasto (ponad 200 tys.) i niekoronowana stolica północnej Tajlandii.  W Chiang Mai znajduje się wiele zabytków i przepięknych świątyń w stylu birmańskim i laotańskim. Jego centrum stanowi kwadrat o boku 1600 m, otoczony ruinami muru obronnego i szeroką fosą wypełnioną wodą.
Chiang Mai to miasto buddyjskich świątyń, których tylko w obrębie murów miejskich jest 36, a w całej okolicy podobno 300. Nadają one klimat i charakter miastu; mają decydujący wpływ na życie jego mieszkańców. Kompleksy świątynne Chiang Mai należą do najwspanialszych zabytków architektury sakralnej północnej Tajlandii. Największe i najpiękniejsze są: Wat Phra Singh (1345 r.), Wat Chinag Man, Wat Chedi Luang (1411 r.), Wat Suan Dok i Wat Jet Yot (1455 r.) Przy Wat Chedi Luang, z pięknym portykiem i okazałą, mierzącą 60 m chedi (przed trzęsieniem ziemi w 1545 r. miała 90 m wysokości), można spotkać żyjących tu buddyjskich mnichów.

W bezpośrednim sąsiedztwie  Chiang Mai znajdują się dziesiątki innych świątyń, ale na szczególną uwagę  zasługuje Wat Phra That na szczycie wzgórza  Doi Suthep (1073 m n.p.m.). Do świątyni prowadzą schody o trzystu stopniech z barierkami z wyrzeźbionymi ogromnymi wężami naga. Znajduje się ona w miejscu, gdzie wg legendy zatrzymał się biały słoń niosący na grzbiecie podróżny relikwiarz. Centralną, pozłacaną chedi, zawierającą ponoć relikwie Buddy, otaczają wysokie, złote parasole o delikatnym ornamencie. Do licznych znajdujących się tu posągów Przebudzonego pielgrzyma doklejają  cienkie płatki złota. Jest to najważniejszy cel pielgrzymek z całej Tajlandii, szczególnie procesji ze świecami z okazji Maha Pudża - rocznicy kazania do uczniów - i Wisakha Pudża - rocznicy narodzin, oświecenia i śmierci Buddy.

Wycieczka do Chiang Mai Zoo :
- założycielem Chiang Mai Zoo był amerykański misjonarz Harold M. Young, w początkowej fazie było to jego prywatne zoo, w 1955 r. miasto przyznało teren 24 akrów na potrzeby zoo, w 1989 r. zostało powiększone do obszaru 200 akrów. Aktualnie na terenie parku znajduje się ok. 8000 dzikich zwierząt.
Zoo jest ładnie zagospodarowane, wydaję się, że również dobrze skomunikowane - po parku można poruszać się pieszo, otwartymi mikrobusami (bilety dodatkowo płatne ... chyba 10THB? ) oraz kolejką podwieszoną, bilety wejściowe do zoo w cenie 100THB dorośli oraz 50THB dzieci, od 2003 r. możliwe jest również zwiedzanie w godzinach wieczornych od 19:00 do 21:00 - na te pokazy ceny biletów są droższe - odpowiednio 200 i 100 THB. Od hotelu zoo znajduje się w odległości kilkudziesięciu minut drogi pieszo w kierunku świątyni Doi Suthep (położone jest dokładnie przy trasie prowadzącej na górę), jednak teraz - bazując na doświadczeniu - raczej polecałbym skorzystanie z taksówki (ok. 20THB? od osoby) aby czas poświęcony na dotarcie do parku wykorzystać na zwiedzanie.
Jedną z największych atrakcji - przynajmniej dla nas europejczyków - jest chyba możliwość zobaczenie na żywo niedźwiadka panda, dla którego osobny pawilon znajduje się na jednym z pierwszych przystankach mikrobusa (kierowca wskaże w razie wątpliwości) od wejścia; bilety są osobno płatne w cenie 100THB.(?) Dlatego warto się najpierw upewnić u obsługi czy aby na pewno niedźwiadki znajdują się aktualnie na wybiegu, ponieważ może się zdarzyć, że ich nie będzie. Mielimy szczęście być - o ile się nie mylę w porze karmienia - tj. ok. południa i zobaczyć pandy z odległości dosłownie może 2m. W budynku należy zachowywać się cicho i spokojnie, można bez przeszkód robić zdjęcia, ale bez użycia lampy błyskowej, cały czas towarzyszy nam strażnik. Niestety brak czasu uniemożliwił zwiedzenie pozostałych części parku, dotarliśmy tylko jeszcze do misia koala i to praktycznie wszystko, aha ... akwaria można sobie darować. :)

do góry

 Gniazdka elektryczne:
W Tajlandii raczej nie napotkamy problemów z zasilaniem urządzeń elektrycznych, wszędzie gdzie stacjonowaliśmy można było bez przeszkód podłączyć ładowarkę czy też inne urządzenie elektryczne, czasem tylko gniazdka miały konstrukcję uniwersalną (na bolce płaskie i okrągłe), ale w niczym to nie przeszkadzało. Zasilanie w sieci podobne jak u nas: 220V/50Hz.
 
 Jedzenie:
Jedzenie w Tajlandii - to temat rzeka, zapewne każdy miałby coś do powiedzenia w tej kwestii. :) Miejsc, w których można "coś zjeść" jest mnóstwo, wręcz potykacie się o nie - jak wiadomo chodniki tam nie służą do chodzenia po nich, tylko do rozstawienia jakiegoś interesu - najczęściej straganu z jedzeniem właśnie. Nie było czasu, aby wszystkiego spróbować ale i też pewnie nie na wszystko byśmy się zdecydowali. Mamy do wyboru począwszy od dań nam znanych jak drób, ryby, wieprzowina, poprzez owoce morza, aż do bardziej egzotycznych dań jak "chipsy" ze skorpionów, żabek, chrząszczy, larw itd. (patrz zdjęcia). Poza tym świeżo krojone, obierane, pakowane owoce; jakieś orzechy, kasztany, bób itd. Wszędzie napotkamy przenośne grill`e, z których to oferowane są mniejsze lub większe opiekane przekąski.  Ceny są naprawdę różne, ale spokojnie już od 30 do 60THB można zjeść posiłek w ulicznej restauracji, składający się z dwóch dań: zupy i czegoś tam z ryżem. ). Do 150THB cena wzrośnie kiedy domówimy sobie jeszcze np.: krewetki. Oczywiście znajdziemy również miejsca bardziej eleganckie, ale wcale nie jest powiedziane, że na zapleczu będzie równie elegancko i chcielibyśmy widzieć jak są przygotowane potrawy ! :)  Chyba jednak najpewniej możemy się czuć kiedy potrawa jest przygotowana wprost na naszych oczach co jest rzeczą absolutnie normalną. Uogólniając wszystko co znajduje się na terenie restauracji, np.: w akwariach, basenach - bynajmniej nie służy do ozdoby tylko przeznaczone jest do spożycia. Wskazujemy palcem "nieszczęśnika" czy też "obiekt", który za chwilę ląduje w garnku albo na patelni - co ciekawe na tej samej patelni i tymi samymi "narzędziami" przygotowuje się różne potrawy. Atutem w tej sytuacji niewątpliwie jest świeżość zamawianych potraw oraz przygotowywanie na rozgrzanym tłuszczu - jak sądzę o wysokiej temperaturze. Na pewno jest to raj cenowy - być może też jedyna okazja popróbowania niektórych potraw (np.: żółw, żaba) - dla amatorów owoców morza, mnogość stworzeń  powinna zadowolić każdego.
Kwestie estetyki ekspozycji, czystości naczyń, sztućców, warunków przygotowania, podawania potraw, pozostawiamy każdemu do własnej oceny - gdyby było idealnie, nie byłoby o czym pisać i wspominać ! :)
Jeśli chodzi o smaki to należy się wyrażać jak najbardziej pozytywnie. Kuchnia tajska ma tę właściwość, że jest kuchnią - jak dla nas - raczej ostrą w smaku. Żartując, zaryzykowałbym stwierdzenie, że to co jest ostre - jest niejadalne, a to co jest łagodne - jest na tyle ostre, że da się zjeść, ale tak do końca nie ma na to reguły (przyprawy i sosy są zazwyczaj podawane osobno). :)
Jedzenie w hotelach jest ewidentnie zaadaptowane do naszych europejskich gustów, ale nie pozbawione orientalnej, tajskiej tradycji. Byliśmy zbyt krótko aby uważać się za znawców tej dziedzinie, to tylko pobieżne spostrzeżenia,  ale jak najbardziej polecamy ! :)

do góry

 Problemy żołądkowe:
Chyba raczej jest bezpiecznie, chociaż mój żołądek w żaden sposób nie chciał się przekonać do spożywania śniadania o 01:00 lub 02:00 w nocy :) ze względu na różnicę czasu +6h. Wystarczyło w takim razie w moim wypadku rozpoczynać posiłki w godzinach południowych i było w miarę w porządku. Może tylko odradzałbym na początek spożywanie jakiś egzotycznych owoców, co do których nie będziemy pewni reakcji żołądka.

do góry

 Toalety:
Kiedy mówimy o toaletach w Tajlandii przychodzi mi na myśl stwierdzenie: "kraina tysięcy toalet" - wierzcie mi, że zwiedziłem prawie wszystkie jakie spotkaliśmy na swej drodze. :) Praktycznie wszędzie znajdziecie toalety, oczywiście są lepsze i gorsze, w sumie ogólnie zaliczyłbym do lepszych (mając na uwadze kraje arabskie to w Tajlandii większość "to Sheraton"). :) W większości miejsc są w miarę czyste (czasem nawet bardzo) i zadbane a co ciekawe praktycznie bezpłatne - zawsze jeśli chcecie możecie zostawić zapłatę - będzie to na pewno mile widziane (w końcu ktoś się nad tym pracuje), ale nie zauważyłem aby ktoś za kimś biegał domagając się koniecznie zapłaty. Nawet w pewnych miejscach nie spodziewalibyście się takiego standardu. Jednak wspomnieć należy o niewątpliwych różnicach, poza hotelami praktycznie zapomnijcie o modelu powiedzmy "europejskim". Z reguły jest to dość niska muszla, na której właściwie staje się butami oraz bardzo często do spłukiwania służy naczyńko, którym czerpiemy wodę z pojemnika, beczki, murowanego basenu itp. Często są też wyposażone w wąż z "małym prysznicem". :) Oczywiście trafiają się również i "tragicznie" wyglądające jak np.: w pociągu, ale to chyba ogólna uroda toalet w pociągach. :) Im dalej oddalamy się od dużych miast bywa oczywiście gorzej, ale np.: w szkole słoni (wioska wśród gór) czy też nawet w Laosie było całkiem ok. :)

do góry

 Szczepienia:
Przy wjeździe do Tajlandii szczepienia nie są obowiązkowe. Zalecane jest udać się przed wyjazdem do przychodni lekarskiej po ewentualne porady. Warto odwiedzić stronę www.szczepienia.pl (kalendarz szczepień), gdzie znaleźć można adresy placówek wykonujących szczepienia. Biuro nie obliguje nas do jakichkolwiek szczepień. W przewodniku przeczytamy, że przy wjeździe do kraju nie ma obowiązku udowadniania (potwierdzam), że jest się zaszczepionym przeciwko ospie lub cholerze. Przed podróżą warto się zaszczepić przeciw tężcowi. Na niektórych wiejskich obszarach w Tajlandii zdarzają się zachorowania na dengę (przenoszoną przez komary; zobacz też : www.malaria.com.pl).

Jeśli chodzi o komary to w czasie i miejscach, w których przebywaliśmy, komary w niewielkim stopniu dawały się we znaki. Tylko praktycznie na jednym z przystanków atakowały intensywnie. Warto zabrać ze sobą jakiś niewielki środek odstraszający (na wieczór lub wszelki wypadek nosić ze sobą), ale bez przesady - nie było aż tak źle ! Być może o innej porze roku, kiedy jest więcej opadów, sytuacja wygląda zgoła inaczej.
 
 Sklepy:
Polecamy sieć sklepów 7-Eleven - coś w stylu naszej Żabki, kupicie tu artykuły pierwszej potrzeby, wodę, napoje itd. Wszystko ma ustaloną cenę, towar jest kasowany na kasie. W większości miejsc znajdziecie taki sklep w okolicy hotelu lub też na którejś z pobliskich stacji benzynowych. Tutaj też można zaopatrzyć się najszybciej i najtaniej w filmy do aparatu - jak już wspomniałem od 100 do 130THB za Fuji Superia ISO100-400 - innych nie ma !

do góry

 Zakupy:
To chyba temat, o którym można się rozpisywać godzinami - tutaj Edyta mogłaby powiedzieć o wiele więcej a na pewno ze szczegółami. :) Tajlandia jest ogólnie krajem tanim - nawet dla nas. Bogactwo podróbek wszystkiego i wszystkich, co się tylko da. Co ciekawe wśród podróbek spotkamy te gorsze i tańsze czyli droższe. Przykładowo podrabiane zegarki występują nierzadko w wersji "lepszej i gorszej", różnią się jakością wykonania, wagą i ceną przede wszystkim. Podrabiana odzież znanych marek, galanteria skórzana, elektronika, kosmetyki chyba też, dostępne są wszędzie. Z trwałością bywa różnie, niekoniecznie źle. Co ciekawe odniosłem wrażenie, że niektóre "odpowiedniki" z elektroniki użytkowej bywają lepiej wyposażone niż oryginały ?! To czego się nie da podrobić kosztuje tyle ile powinno w przeliczeniu na dolary czyli podobnie jak u nas w kraju. Można kupić na tym samym stoisku z podróbkami również niektóre rzeczy taniej niż w Polsce np.: iPod-y oryginalnie zapakowane, ale jak uwierzyć, że są prawdziwe ?! W prawie każdej miejscowości, w której się zatrzymamy znajdziemy jakiś targ, do wyboru mamy w Phitsanulok (chyba najtańszy ze wszystkich choć nie o tak bogatej ofercie ale dziewczyny powiedziały, że było najtaniej ! ), olbrzymi nocny targ w Chiang Mai, targ pełen wszelakiego dobra po birmańskiej stronie granicy, w Pattayi - Walking Street i okolice, zawsze jakiś się znajdzie pomniejszy. Po drodze odwiedzimy też różnego rodzaju miejsca do wydawania pieniędzy, z ciekawszych wymienię wytwórnię  jedwabiu (jeśli ktoś chciałby się zaopatrzyć w tego rodzaju asortyment to warto skorzystać, później już nie będzie okazji a towar jest dobry, pewny i niepowtarzalny choć nie tani) , parasolek i innych pamiątek, olbrzymi sklep z biżuterią - tutaj na pewno znajdziecie dla siebie - a panie w szczególności - jakiś błyszczący oryginalny drobiazg. Tutaj nie potargujecie też za bardzo.
Z cenami bywa różnie, są miejsca takie jak sklepy 7-Eleven gdzie cena jest z góry wiadoma, czy też pomniejsze sklepiki prywatne oraz oczywiście targi zarówno te na wolnym powietrzu jak i w hala targowych gdzie cena jest umowna i się targuje. Jednak w przeciwieństwie do krajów arabskich targowanie się i odstąpienie od chęci zakupu to nie "wyrok śmierci". :) Sprzedawcy nie są zbytnio nachalni, nie zaczepiają w sposób napastliwy, jeśli już koniecznie chcą zwrócić uwagę to ewentualnie delikatnie dotkną ramienia.

do góry

 Bezpieczeństwo:
W trakcie całego pobytu czuliśmy się raczej bardzo bezpiecznie, przynajmniej na trasie objazdu. Trudno mi powiedzieć jak jest w miejscach, które ktoś sobie wybiera poszukując większej dawki wrażeń (dzielnica Patpong i jej oferta rozrywek, bary Go-go czy też z tajskim boksem (Muay Thai) - nasi znajomi z wycieczki odwiedzili niektóre z tych miejsc, nie pamiętam aby wspominali o jakiś szczególnych zagrożeniach). Zarówno chodząc wieczorami po Bangkoku, Phitsanulok, Chiang Mai czy Chiang Rai, Pattaya (tu chyba jednak najmniej w stosunku do wspomnianych wcześniej miejscowości)  można się czuć bezpiecznie. Ujął bym to tak - należy oczywiście jak zawsze i wszędzie zachować podstawowe zasady bezpieczeństwa, nie eksponować zbytnio drogich rzeczy, pieniędzy, kosztowności, błyszczeć nowiutkim Nikonem D3 itd. :)))
Od czasu do czasu - szczególnie w Pattaya - zaczepi tylko jakaś dziewczyna, czasem nawet transwestyta, ale nie należy się tym przejmować.

do góry

 Ceny:
Przykładowo kilka orientacyjnych cen (THB):
-  żywność:
   napoje - różne: 10-20; woda: 12-15;  lody: 20-40; piwo: 30-60 w sklepie, restauracja: 60-120 w zależności od marki i wielkości (Singha, Chang); Whisky lokalna poj. 0,7l: 160;
   owoce egzotyczne - mango: 40-50/1kg; durian mała tacka: 80-120; smoczy owoc (dragonfruit): 45/szt. lub 50/1kg; owoc chlebowca: 40/0,3-0,5kg; kokos do picia: 20
   posiłki - ryba z grilla: 90-120; krewetki 6 szt.: 80-90; krewetki duże (królewskie): 300/1kg; naleśniki z bananem: 25-35; zupa z owoców morza/kaczki: 30; golonka z ryżem: 30; kalmary: 90/3 szt.; żaba: 130THB
 - zegarki - od 200 w górę, średnio 400-800 za podróbkę damskiego zegarka, podobnie z męskimi - ceny dochodzą nawet do 2000-3500 w zależności od modelu i podrabianej firmy
 - odzież  - bluzka, koszula: 120-200
 - wyroby skórzane - torebka damska:1000-2000; portfel: 200-450; standardowa torba foto średniego rozmiaru w przeliczeniu ok. 30 zł.
 - pamiątki do domu - dzbanek, flakon z drewna tekowego: 200; kryształowy Budda: 120-300 (najtańszy przy granicy z Birmą)
 - wypoczynek - tajski masaż: 100-120 za ok. 1h; bilet do  Chiang Mai ZOO: 100; rejs na wyspę od 400, leżak: 100; skuter wodny w Pattaya: 2000 za 40 min.
 - wycieczki fakultatywne - na wszelkiego rodzaju kolacje, posiłki, wycieczki fakultatywne (w tej kwocie są ujęte również atrakcje w trakcie trwania objazdu wykupywane osobno u przewodnika) można przyjąć, że należy przeznaczyć kwotę od 8000 do 12000THB za dwie osoby.

do góry

 Formularze:
 
- APPLICATION FOR VISA ON ARRIVAL - oryginał druku, a tutaj z ambasady Tajlandii w Warszawie (format Acrobat pdf)
- APPLICATION FOR VISA ON ARRIVAL - wzór wypełnienia Rainbow Tours
- ARRIVAL CARD/DEPARTURE CARD  - wzór wypełnienia  Rainbow Tours
- informacja biura RAINBOW TOURS - otrzymana na lotnisku przed odlotem

do góry

Uwaga: formularze lub wzory wypełnienia mogą zostać zmienione przez biuro podróży lub z innego nieznanego mi powodu - opisuję stan z grudnia 2007 r.
Wszelkie spostrzeżenia i opinie są subiektywnymi odczuciami autora, który nie ponosi odpowiedzialności za zawarte tu informacje.
Chętnie odpowiem na wszystkie pytania dotyczące wycieczki jeśli tylko zdołam. Będę wdzięczny za wszelkie poprawki i dodatkowe spostrzeżenia, które uzupełnią zawarte tu informacje - zapraszam do podzielenia się nimi kontaktując się poprzez e-mail.
 
 

Zdjęcia z podróży Baśniowa Tajlandia

 
 
Chciałbym złożyć gorące podziękowania na ręce naszych przyjaciół Marysi i Bogdana (www.riverclub.pl) za wsparcie merytoryczne i udostępnienie swoich zdjęć, które w ogromnym stopniu pozwoliły wzbogacić relację z podróży - wszystkie wykorzystane fotografie zostały oznaczone opisem: (C)MiB.
 
 > Linki
   
www.immigration.go.th - Thailand Immigration Bureau
www.sawasdee.com - Sawasdee
www.thailandguidebook.com - Thailand Guidebook
bangkok.sawadee.com - Bangkok Sawadee
www.bangkoksite.com - Bangkoksite
www.bangkok-maps.com - Bangkok-maps
www.palaces.thai.net - Palaces of the King
www.tothailand.com - To Thailand
www.virtualtourist.com - Virtual Tourist
www.tajlandiainfo.pl - Tajlandia Info
www.thaitravelers.com - Ultima Travel
www.marwintours.com/pl - Marwin Tours
www.nurkowanie.info.pl - Polskie Centrum Nurkowe
www.gems-gallery.com - World Thai Gems Gallery
www.chiangmaizoo.com - Chiang Mai ZOO
www.chiangmai3dmap.com - Chinag mai 3D Map
www.su.ac.th/sukhothai - Park Historyczny Sukhotaj
www.wikimapia.org - Wikimapia
www.geocities.com/RainForest/7153 - Sun Thai
www.thailandtraveltours.com - Thailand Travel & Tours
www.tourismthailand.org - Tourism Thailand
 

do góry